Sylwia

Zapukałeś mój Jezu po raz kolejny do drzwi mojego serca. Przed tym jednak musiałam upaść. Doświadczyć wielu przykrości, upokorzeń, zranień. Wieloletnich problemów ze zdrowiem, nierozumianych dręczeń oraz zmierzyć się z nieuleczalną chorobą. Nigdy nie miałam do Ciebie żalu za ten cały ciąg przykrych zdarzeń od momentu moich narodzin, ale też nie potrafiłam zbudować relacji , które by nas zbliżyły. Za pewne nie raz podejmowałeś próbę , by do mnie dotrzeć, ale moje zatwardziałe od bólu, żalu ,ale i egoizmu serce nie było skłonne usłyszeć Twych nawoływań .W ciągu ostatnich trzech lat Choroba Parkinsona z którą się zmagałam z miesiąca na miesiąc niszczyła coraz bardziej mój stan fizyczny , ale i psychiczny, dokładając do tego cały szereg powikłań i najrozmaitszych objawów. Na przełomie stycznia i lutego tego roku doszłam do momentu , w którym żegnałam się z życiem. Pogrążona w bólu towarzyszącym przez dwadzieścia cztery godziny na dobę , w zupełnej bezsilności , totalnym załamaniu .Wkradającej się depresji , poczuciu osamotnienia i rozpaczy w końcu usłyszałam Twoje pukanie. Nic nie narzuciłeś , nie nakazałeś , po prostu najdelikatniej złożyłeś propozycję, wstrząsając mną jednocześnie w poczuciu, iż stało się coś zupełnie wyjątkowego. Podążyłam za Twoim słowem, a Ty Panie przez kolejne dwa miesiące, z dnia na dzień wyprowadzałeś mnie z wszystkich najgorszych i najciemniejszych stron mojego życia. Prowadziłeś niczym dziecko za rękę , wskazując po kolei , co należałoby zrobić. Najważniejszymi punktami okazała się szczera spowiedź ,Komunia święta , ale i cały proces wybaczania , który okazał się kluczem do mojego nawrócenia i uzdrowienia. W pierwszy piątek miesiąca poprzedzający Niedzielę Bożego Miłosierdzia , podczas mszy świętej zostałam całkowicie uzdrowiona. W tamtej chwili moje ciało i moja dusza zostały uwolnione od wszelkiego dręczenia, bólu i zniewolenia. Wszelkie zło, z którym się zmagałam przez te wszystkie lata zniknęło. Pozostałeś Tylko Ty Jezu , Twoja niepojęta miłość I morze miłosierdzia. Nigdy wcześniej, nawet jako dziecko , nie czułam się tak szczęśliwa wolna, zdrowa i wypełniona miłością. Panie Jezu dziękuję Ci za to ,że nigdy nie zwątpiłeś we mnie ,że pukałeś do skutku i że tak ogromnie mnie pokochałeś. Choć tak po ludzku jest niezmiernie trudno w to uwierzyć, mówię wszystkim : jestem tu , zupełnie zdrowa ,szczęśliwa ,pełna pokoju w sercu i Bożej Miłości. Tak , jak jest nasz Pan, wiecznie żywy i obecny, walczący do końca o każdego z nas i miłujący nas na wieczność. Panie Jezu oddaję Ci moje serce i dziękuję za wyjątkowy dar łaski!

Chwała Panu !

Sylwia


koronka do miosierdzia boego